czwartek, 21 lipca 2011

Parę dziwnych faktów, coś o A.. sie zobaczy co jeszcze się tu znajdzie..

5 Dziwnych faktów o mnie;
1. Po umyciu zębów tylko RAZ płuczę zęby, żeby jak najwięcej fluoru zostało mi w buzi ;d
2. Nie jem pestek z arbuza, ani jednej ! Tfu!
3.Nawet jak jest gorąco to zasypiam przykryta.
4. Boję się ciemności.
5. Przerażają mnie motyle i biedronki !

No i się zacznie.. coś o Panu A.
Wiec tak, poznałam go na weselu kuzyna, cos tam pogadaliśmy.. potem pisaliśmy na nk, gg, sms.. Nie było dnia, bez smsa. Na dzień dobry, na dobranoc i milion między tym. (Można powiedzieć, że znajomość rozwijała sie zadziwiająco szybko.) Choć dopiero milion zaczynał się koło 19, jak Pan A. wraca z pracy.. no i tu się zaczyna. Pan A. ma 25 lat. Mnie to nie przeszkadza i jemu raczej też nie. Ale po pierwszym naszym spotkaniu przeszkadzało to bardzoo mojej mamie, która zarzucała mi argumentami typu ' za rok matura! masz szkołę, treningi a Ty się chcesz jeszcze z facetem wiązać.. Ale kto tu mówił o wiązaniu się. Choć może, gdyby nie to, że jestem zablokowana psychicznie moze by cos z tego wyszło.. No ale dobra spotkaliśmy się parę razy, z wielkimi odstępami czasu... naraz w lutym, kontakt się urwał. Nie wiem czemu, potem pojedyncze sms 'co tam u Ciebie' 'a dobrze, jakos leci. a u Ciebie?' 'u mnie też, raz lepiej raz gorzej'.. i to tyle ! szok po tym wszystkim? Pamiętam co czułam.. każdy dzwięk smsa wywoływał u mnie drżenie rąk, przyspieszony rytm serca.. na pierwsze spotkanie wypadła mi z ręki nawet szczoteczka do tuszu do rzęs i poleciała przez pół pokoju, nie mam pojęcia w jaki sposób.
Dobra.. uzaleznilam się od niego. Czekałam na sms, na cokolwiek. Jak pisał, że mu źle, to dałabym wszystko, żeby go przytulić, żeby z nim pogadać.. Ale zawsze słyszałam tylko 'nieważne,nie możesz mi pomóc.' Cholera jasna! Zawsze można pomóc.. chociazby samą obecnością.
Dużo się o nim nasłuchałam, mieszkam niedaleko jego siostry.. Coś nawet było o tym, że laska go zdradzała jak z nią był.. i potem jak znalazł inną to nawet miał dwa telefony i z jednego pisał z jedna, a z drugiego z drugą.. ja nie weim co myślec.
Mimo tego wszystkiego.. nie ma dnia żebym o nim nie myślała.. o tym co u niego, czy nic mu nie jest, czy nic mu się nie stało jak gdzies jechał [jeździ jak wariat.. ] Dużo bym dała, za to czy on czasem też tak ma. Nie zapytam. Nie i juz. koniec kropka. Choć mam na to ochotę. Ostatnio napisał.. pytał czy dam sie gdzies wyciagnąć, ja ze jasne.. i to by bylo na tyle. nic 'kiedy, gdzie..'
Najważniejszym faktem, dzięki któremu możecie bardziej zrozumie duże odstępy czasu między spotkaniami jest fakt, że mieszka ode mnie ponad godzinę drogi, trochę przed Krk.
Kurwa, nie wyszedł mi ten post, ale nie umiem tego ubrać w inne słowa. Jest beznadziejnie i już, a ja i tak nie umiem przestać o nim myśleć.. Głupi ON, głupia ja !!
http://kwejk.pl/obrazek/287564/jace%E2%99%A5.html

1 komentarz:

  1. Identyczną sytuacje mam, tyle, ze "twoj" mieszka blizej ciebie a "moj" z 500km ode mnie..

    OdpowiedzUsuń